czwartek, 10 kwietnia 2014

Książkoadopcja

Kiedyś w ogóle nie kupowałam książek, wszystko, co czytałam, a było tego sporo pojawiało się u mnie dzięki pożyczaniu. Teraz trochę się to zmieniło i wychodzi na to, że nie powinnam wchodzić w marketach na działy inne niż spożywka.

Po prostu zawsze kończy się to grzebaniem w książkach. Przykro mi kiedy nie są one należycie ustawione na półkach tylko leżą skłębione i pogniecione w jakiś pudłach czy koszach. Przykro mi bardzo, bo książki to prawie zwierzątka, tylko takie trochę spokojniejsze...prawda? Po tym jak przejrzę te wszystkie biedne, uciśnione książeczki znajduję coś, co może mnie zainteresować i zastanawiam się brać czy nie. No i tu następuje, to, co następuje jeżeli książka kosztuje mniej niż 10zł (a to o dziwo zdarza się często) to już nic nas nie rozdzieli :D
Dziś los połączył mnie z nią. Nie mam pojęcia co to za książka, nie znam autora, ale mam nadzieję, że to nie było zmarnowane 6,99 (majątek, o tak majątek jak się patrzy i tyle czekolad mogłabym za to kupić) :P Może ktoś wie coś na temat tej książki?