W końcu, znowu, nareszcie!
W końcu, znowu i nareszcie nacieszyłam się bezmiarem nieba, czernią nocy, chłodem mgły, twardością kamieni, grząskością błota, ciepłem murowanego pieca, dźwiękiem gitary, śpiewem ptaków, śladami saren, zapachem starej chaty, zielenią trawy, stromością wzniesień.
W końcu, znowu i nareszcie nacieszyłam się bezmiarem nieba, czernią nocy, chłodem mgły, twardością kamieni, grząskością błota, ciepłem murowanego pieca, dźwiękiem gitary, śpiewem ptaków, śladami saren, zapachem starej chaty, zielenią trawy, stromością wzniesień.
W końcu, znowu i nareszcie obdarłam nogi, dałam pogryźć się komarom, zostałam obsypana gradem, przemoczyłam buty, przeżyłam o wodzie i czekoladzie.
W końcu, znowu i nareszcie poczułam się młoda, zdrowa, szczęśliwa, wolna i spokojna.
W końcu, znowu i nareszcie.
W końcu, znowu i nareszcie poczułam się młoda, zdrowa, szczęśliwa, wolna i spokojna.
W końcu, znowu i nareszcie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz