Po okresie totalnej posuchy jeśli chodzi o wyjazdy, udało się. W pierwszym tygodniu ferii udaliśmy się (w końcu w góry), później w słodkie, rodzinne okolice, a ostatnio to nawet do Legnicy ;)
Nie ukrywam, że dzięki pooddychaniu innym niż wrocławskie powietrzem poczułam się znacznie, znacznie szczęśliwsza. Odpoczęłam w jakiś poczciwy sposób, a chyba czasem taki odpoczynek się należy.
Teraz we Wrocławiu mamy piękne słońce, piękna pogodę, aż chce się śpiewać z radości. Definitywnie przyszła wiosna i już nawet nie jest mi tak strasznie przykro, że zima była bezśnieżna, a co za tym idzie bezbiegówkowa. W końcu, gdy wracam z pracy jest jeszcze dzień i jest jeszcze ochota by coś zrobić. Tak sobie myślę, że może dziś w końcu ruszę rowerem na podbój świata, upiekę ciasto, posprzątam na balkonie... zrobię miliony innych rzeczy.
Teraz we Wrocławiu mamy piękne słońce, piękna pogodę, aż chce się śpiewać z radości. Definitywnie przyszła wiosna i już nawet nie jest mi tak strasznie przykro, że zima była bezśnieżna, a co za tym idzie bezbiegówkowa. W końcu, gdy wracam z pracy jest jeszcze dzień i jest jeszcze ochota by coś zrobić. Tak sobie myślę, że może dziś w końcu ruszę rowerem na podbój świata, upiekę ciasto, posprzątam na balkonie... zrobię miliony innych rzeczy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz