niedziela, 13 lipca 2014

Czas ruszyć tyłek

Od dwóch dni się wysypiam. Poczytałam książkę. Na dodatek od paru dni nic złego się nie wydarzyło. Mam siłę, już nawet tę siłę fizyczną.
W związku z tym postanowiłam dać się ponieść modzie na ruch. Biorę na warsztat swoja pupę i podejmuję wyzwanie przygotowane na 30 dni. Napisałam o tym na blogu, żeby mieć dodatkową motywację do kontynuowania ćwiczeń.
Powodzenia mi ;))))

wtorek, 1 lipca 2014

Poczuć w sobie moc.

W piątek było zakończenie roku szkolnego. Mojego pierwszego po tej stronie biurka. Bardzo ważnego, ale jednak bez wzruszeń.W sobotę napisałam ostatni w tej sesji egzamin. Mam w nosie na ile. Wyszłam z egzaminu i... bum. Poczułam nagle sobie taka moc, tyle energii, że chyba od września tyle nie miałam.  



Jest fantastycznie. Spotykam się z ludźmi, czytam, sprzątam, gotuję, piszę, organizuję weselne sprawy i nie mam ochoty zapaść w sen zimowy. Na dodatek codziennie, mimo deszczu mam ochotę, siłę i czas wskoczyć na rower (mrzonki o bieganiu na razie zarzuciłam). Nie ma jak przemknąć na Herculesie przez wieczorny Wrocław, "rower to jest świat" ;)
Tak poza tym zbliża się remont mojego wehikułu. Na razie nie wiem do końca jak się za to wszystko zabrać, ale następny tydzień miał być na to poświęcony. Zobaczymy.