Przez cały tydzień zbierałam się żeby napisać pochwałę mrozu, a tu wychodzę dziś z domu i... odwilż. Masakra, mój piękny plan został zniszczony :P
Tydzień jest mocno sesyjny, mocno stresowy, więc dobrze, że się kończy, może nowy będzie spokojniejszy. Dzisiaj był najbardziej niespokojny dzień babci i dziadka w moim życiu, chyba mniej się tym przejmowałam kiedy sama występowałam. Uf... dobrze, że już po wszystkim, i że nie mam tendencji do teatralnych omdleń.
Za to na koniec (mam nadzieję) tego ciężkiego okresu kupiłam sobie książkę, taką wesołą, podnoszącą na duchu. Co najważniejsze przemogłam się i kupiłam ją zamiast słodyczy :P Oj, tak jak to dobrze, że jest cos takiego jak przeceny książek. Baaardzo dobrze.
piątek, 31 stycznia 2014
czwartek, 23 stycznia 2014
Książki z obu stron mocy
Jestem słabym człowiekiem. Idąc do biblioteki powtarzałam sobie w głowie "tylko oddaję, nic nie wypożyczam". Taaaa, ledwo doniosłam do tramwaju z ogromną, wypchaną książkami torbę.
Teraz mój regał na książki ma dwie strony jasną, przyjemną, przywleczoną z biblioteki i ciemną, groźną, sesyjną. Mam nadzieję, że jak w hollywoodzkim filmie, jasna strona zwycięży.
Teraz mój regał na książki ma dwie strony jasną, przyjemną, przywleczoną z biblioteki i ciemną, groźną, sesyjną. Mam nadzieję, że jak w hollywoodzkim filmie, jasna strona zwycięży.
sobota, 18 stycznia 2014
Lubię takie soboty
Bardzo zabawnie dzisiaj jest, bardzo zabawnie.
Poranek - zaspanie na wykład i stanięcie twarzą w twarz ze...SŁOŃCEM. Tak, słońce w końcu zaświeciło nad Wrocławiem i od razu poczułam, że mi się chce.
Przedpołudnie - tragikomiczna wizyta na konsultacjach i na uczelni w ogóle, przeszperanie asortymentu tysiąca sklepów w poszukiwaniu serduszkowej foremki do ciastek / kubka, czy czegokolwiek w tym stylu, entuzjastyczne zakupy z W, wspólne picie pyyysznej kawy.
Poranek - zaspanie na wykład i stanięcie twarzą w twarz ze...SŁOŃCEM. Tak, słońce w końcu zaświeciło nad Wrocławiem i od razu poczułam, że mi się chce.
Przedpołudnie - tragikomiczna wizyta na konsultacjach i na uczelni w ogóle, przeszperanie asortymentu tysiąca sklepów w poszukiwaniu serduszkowej foremki do ciastek / kubka, czy czegokolwiek w tym stylu, entuzjastyczne zakupy z W, wspólne picie pyyysznej kawy.
Popołudnie - zabawa w masę solna na masową ( :D ) skalę, wycinanie pięćdziesięciu jeden serduszek ze wspominanej masy, gotowanie i sprowadzanie ogólnej zagłady na moją kuchnię.
A teraz, wieczorem jestem zmuszona zabrać się za naukę, za pisanie pracy, bo za tydzień muszę oddać wyszlifowany, piękny i mądry pierwszy rozdział. Eh, eh.
Był plan na pieczenie ciasta i sprzątanie mieszkania, ale to chyba już dzisiaj się nie zmieści.
Lubie takie soboty.
Czekam z niecierpliwością aż wszystkie serduszka się wysuszą.
czwartek, 16 stycznia 2014
Zamiast postanowień
Na tym blogu postanowiłam nie marudzić, nie narzekać, nie zwracać szczególnej uwagi na tę ciemniejszą stronę. Dlatego zainspirowana jednym z tysiąca blogów, które przejrzałam w ostatnim tygodniu, postanowiłam stworzyć listę rzeczy które udało mi się zrobić w tym roku. W roku 2014.
1. umówiłam się do lekarza (w końcu!)
1. umówiłam się do lekarza (w końcu!)
2. wyprasowałam hałdę ciuchów, jeszcze z tamtego roku
3. odebrałam nasze śliczne zdjęcie i jedno z nich już wisi na ścianie (nie ja je powiesiłam, ale ważne, że wisi)
4. byłam na łyżwach
5. byłam u Pieśniarzy na wieczorku talentów
6. założyłam bloga
7. napisałam 2 prace zaliczeniowe
8. uzupełniłam książkę pracy
9. przeczytałam "nowego Wiedźmina" (wiem, że to nie tytuł)
10. przekopałam miliony stron, blogów katalogów ślubnych w poszukiwaniu pomysłów, inspiracji
Lista może nie jest imponująca (myślałam, że będzie dłuższa), ale podobno trzeba się się cieszyć ze wszystkich sukcesów.
Może uda się zrobić mi takie listy na koniec każdego miesiąca tak żeby sobie popatrzeć kiedy znów będę sądziła, że jestem totalnie totalnym leniem.
Może uda się zrobić mi takie listy na koniec każdego miesiąca tak żeby sobie popatrzeć kiedy znów będę sądziła, że jestem totalnie totalnym leniem.
wtorek, 14 stycznia 2014
Dzień dobry
Po raz pierwszy nie robię wielkich założeń, nie mam planów. Po prostu podryfuję sobie jak chmury na letnim niebie :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)