środa, 26 lutego 2014

Szaleję

Czasem można zaszaleć, a czasem szaleństwem jest coś maksymalnie prostego. Mogą to być kluski śląskie zrobione od podstaw z jeszcze ciepłych ziemniaków. Także dzisiaj szaleję, bo jeszcze ferie i luz.


poniedziałek, 24 lutego 2014

Życie jako konstrukcja klamrowa spięta za pomocą kapusty penińskiej.... (taaaa)

Wczoraj odwiedziłam małe targi ślubne, powiedziałabym raczej, że bazarek ślubny. Miałam okazję przetestować jedzenie, które prawdopodobnie pojawi się na moim weselu. Nie ukrywam, że to dość ekscytujące.
Jedna z sałatek, które wczoraj pojawiły się na moim talerzyku przypomniała mi o tej, którą zaraz przedstawię. Była moja ulubioną surówką w dzieciństwie, a ostatnio jakoś odeszła do lamusa. Jest bajecznie prosta, a składniki na nią są dostępne okrągły rok. Dzięki temu, że w końcu mam blender (!) zrobienie sosu zajęło mniej niż 3 minuty. Dobrze mieć blender :D



Ekspresowa surówka z kapusty pekińskiej

1/2 poszatkowanej kapusty pekińskiej
2 małe ząbki czosnku
1 łyżka majonezy
2 lub 3 łyżki naturalnego jogurtu
sół, pieprz, suszona bazylia

piątek, 7 lutego 2014

Post niezamierzenie walentynkowy ;)

Wszyscy piszą, że sesja, że smut i bezsens. W sumie też mogłabym poruszyć ten temat, nie oszukiwać się, ale postanowiłam, że w końcu złapię za aparat, wrzucę tu jakieś logiczne zdjęcie i napiszę o tym co robię by uczenie się odsunąć jak najbardziej w czasie.
 Robię wszystkie głupoty, o których normalnie nie pamiętam, na przykład zawiesiłam w końcu moje serduszko. No nie jest to może szczyt piękna, ale jak na moje niewielkie zdolności plastyczne to jest i tak nieźle. Zrobiłam je przy okazji masowego produkowania serduszek z masy solnej dla moich dziadków moich dziecków. Ja zagniatałam masę, wycinałam jak ciasteczka i suszyłam je w piekarniku mając przy tym niesamowitą frajdę i zużywając cała niedzielę, dzieci natomiast świetnie bawiły się malując je i ozdabiając małymi papierowymi elementami. Podsumować to mogę tak, coś tak prostego, a tyle zabawy dla wszystkich.







Nie wiem co się stało z serduszkami podarowanymi dziadkom, ale moje zawisło na ścianie i jest kolejnym elementem, który pomaga zamienić wynajmowane mieszkanie w Nasze mieszkanie.

niedziela, 2 lutego 2014

Pięknie jest

Karat we mnie szaleje coraz bardziej, ale to chyba najpiękniejszy poranek w tym roku. Może i z dworu nie dochodzą do mnie promienie oślepiającego słońca, może i w domu zimno jak w psiarni, może i bałagan w kuchni taki, że moja mama padłaby na miejscu, ale... w końcu się wyspałam. Tak, spałam przez dwanaście godzin (budzikom śmierć) i nadal nigdzie się nie muszę śpieszyć (zajęcia na uczelni od 16:30). Myślę, że energia z dzisiejszej nocy pomorze mi przetrwać jeszcze sporo nadchodzących egzaminów (chociaż to raczej głupie myślenie).
Czas napić się gorącej herbaty i jeszcze trochę, po mistrzowsku polenić.